|
Blog > Komentarze do wpisu
Rozdział 11 cz.2
cd.;) wrr.. nie znoszę tego, że nie chce wejść całe..;/
*
Valeria nie pamięta kiedy ostatnio była taka szczęśliwa. Od czasu zawarcia małżeństwa z Tomem nie było wielu takich dni. Jednym z nich były narodziny Cathy a innym jej odnalezienie. Mogłaby na palcach policzyć dni, w których śmiała się tak prawdziwie i szczerze. Z bratem rozmawiała przeszło trzy godziny w ogóle nie odczuwając upływu czasu. Tą sielankę przerwało pukanie do drzwi. Po chwili w drzwiach pojawiła się głowa Charliego.
-Za pół godziny zaczyna się ceremonia- powiedział i wyszczerzył się do nich.
-Już?- zapytał zaskoczony Black- siedzieliśmy tu trzy godziny?
-Przy dobrej rozmowie nawet nie zauważyłeś upływu czasu- mrugnął do niego Wesley i zniknął za drzwiami.
Valeria uśmiechnęła się do brata i podeszła do torby zostawionej przez Catherine na fotelu. Wyciągnęła z niej długą czarną suknię i jednym machnięciem różdżki zmieniła garderobę. Drugim machnięciem upięła długie włosy w misterny kok a następnie sukienkę wcześniej zdjętą zwinęła i zapakowała. Złapała torbę za obydwa ucha i odwróciła się do oglądającego ją z uśmiechem Syriusza.
-Idziesz braciszku?
-Tak siostrzyczko- odpowiedział z uśmiechem i wyszli do kuchni gdzie zastały trzy druhny i matki pary młodej.
-Pani Wesley..- zaczęła Valeria ale kobieta jej przerwała.
-Mów mi Molly- powiedziała rudowłosa podając jej rękę.
-Valeria- pani Riddle oddała uścisk uśmiechając się ciepło.- Gdzie mam zostawić torbę?
-Przygotowałam wam pokój Percy’ego- odrzekła zapytana i zmieszała się nagle- Ale są tylko dwa posłania.. Za chwilę kogoś poślę żeby przetransmitowali dodatkowe łóżko.
-Nie fatyguj się poradzimy sobie- przerwała jej siostra Syriusza z uśmiechem.
Do kuchni przez drzwi frontowe wszedł pan Wesley
-Molly kochanie już czas abyście przyszli do ogrodu.
-Poradzicie sobie dziewczynki?- kobieta zwróciła się do trzech druhen
-Naturellement pani Wesley- powiedziała Gabriele.
Rudowłosa uśmiechnęła się i wyszła razem z mężem i matką Francuzki.
-Powodzenia córeczko- powiedziała Valeria do Cathy.
-W czym mamo?
-W przejściu prostego dywanu bez wywrócenia się- odpowiedziała uśmiechając się złośliwie i wyszła za Syriuszem.
-No popatrz trzy godziny z Syriuszem i już jej dowcipy w głowie- ze śmiechem stwierdziła Ginny
-Cieszę się, że tu jest..- wyszeptała Cathy- pierwszy raz odkąd mnie zobaczyła widzę ją taką szczęśliwą.. Ona przed Gadem gra..
-Nie martw się, wszystko będzie dobrze- powiedziała Ruda a Gabriele uśmiechnęła się do niej pokrzepiająco.
*
O 16:00 na podwórku Wesleyów dało się słyszeć marsza weselnego. Bill Wesley stojąc przed altanką z pastorem w środku ze zniecierpliwieniem oczekiwał nadejścia swej przyszłej małżonki. W końcu przy wejściu do namiotu ukazała się Gabriele w złotej sukni i z bukietem czerwonych różyczek, za nią wolnym krokiem szła jego młodsza siostrzyczka Ginny w zielonej sukni z takim samym bukiecikiem, trzecia w kolejności była Hermiona w czerwonej sukni z bukietem z biało czerwonych róż. Orszak zamykała panna młoda trzymająca ojca pod rękę. Fleur wyglądała po prostu zniewalająco. Gdy doszli do ołtarza pan Delacour podał rękę swojej córki Billowi, zajmując razem z Ginny i Gabriele swoje miejsca pośród rodziny a Cathy jako główna druhna Fleur stanęła koło Charliego, drużby Billa. Ceremonia sama w sobie była wspaniała. Z oczu małżonków można było wyczytać pokłady niekończącej się miłości. Kiedy wypowiedzieli sakramentalne ‘tak’ pani Wesley i pani Delacour już się nie powstrzymywały i rzewnie płakały na ramiona swych mężów.
-Możesz pocałować pannę młodą- powiedział kapłan. Bill wyglądał jakby tylko na to czekał, wziął w ramiona swoją wybrankę i złożył na jej ustach namiętny pocałunek. Publika zaczęła klaskać. W tym czasie Syriusz, Remus, pan Wesley, pan Delacour, bliźniacy, Harry, Ron i ku rozpaczy dwóch ostatnich Blaise zaczęli za pomocą czarów unicestwiać namiot i w tym miejscu układać nakryte do obiadu okrągłe stoliczki. Państwo młodzi wyszli na parkiet na swój pierwszy taniec a zaraz za nimi poszli ich świadkowie, wesoło rozmawiając ze sobą Charlie z Cathy przetańczyli jeden kawałek. Później dziewczyna wróciła do swojego partnera a Charlie przyłączył się do kuzynek Fleur.
O 21:00 zabawa już trwała na całego, Catherine była już po kilku kieliszkach ognistej kiedy do stolika, przy którym siedziała razem z Ginny, Luną, Blaisem i Nevillem podszedł Remus.
-Mogę prosić do tańca?- zapytał jej wyciągając rękę i kłaniając się.
-Bardzo chętnie- odpowiedziała Cathy wsuwając dłoń w jego.
Lupin zaprowadził ją na parkiet i po chwili wirowali już w walcu.
-Gdzie mama?
-Tańczy z Syriuszem- odpowiedział Lunatyk uśmiechając się i spoglądając na parę tańczącą nieopodal.
-Cieszę się, że tu jest- wyszeptała Cathy opierając się o ramię mężczyzny.- Od dwóch tygodni odkąd tam jestem nie widziałam jej takiej szczęśliwej..
-Wiem mała- powiedział mężczyzna i pogłaskał ją po plecach- Rozmawiałaś z Harrym i Ronem?
Dziewczyna się spięła.
-Nie- wyszeptała- Omijają mnie szerokim łukiem.
Po jej policzkach zaczęły płynąć łzy.
-Hermiono –powiedział Remus łapiąc ją za podbródek- Nie płacz przez nich. Jak zrozumieją to przyjdą na kolanach. Oni jeszcze nie są zbyt dojrzali żeby pojąć takie rzeczy. Coś mi się zdaje, że Harry ma to po Rogatym i Łapie.
Cathy zaśmiała się i trzepnęła Lupina w ramię.
-Jak możesz tak mówić.- mężczyzna uśmiechnął się do niej po czym oboje zaczęli chichotać.
Przez resztę piosenki tańczyli już w milczeniu od czasu do czasu śmiejąc się cicho.
-Uwaga!- krzyknął młody wokalista zespołu zatrudnionego przez Wesleya- zapraszamy na środek Fleur oraz wszystkie panny na wydaniu!
Zrobiło się lekkie zamieszanie, ponieważ ludzie schodzili z parkietu ustępując miejsca młodym dziewczętom. Po chwili na środku stała Fleur a robiąc kółko wokół niej Hermiona, Ginny, Luna, Gabriele, Tonks i parę innych kuzynek panny młodej oraz pana młodego. Muzyka zaczęła na powrót grać a dziewczyny ruszyły po kilku minutach wszystko ucichło a welon wleciał prosto w ręce oniemiałej Cathy.
-Mamy przyszłą młodą pannę!- krzyknął chłopak na scenie- Powiedz mi o piękna jak Ci imię?
-Catherine.- powiedziała Riddle’ówna pozwalając przypiąć Fleur biały materiał do swoich włosów.
-A więc Cathy stań z boku i czekaj na swojego wybranka.
Na środek weszli Ron, Harry, Bliźniacy, Charlie, Blaise, Remus, Syriusz i paru innych kuzynów. Bill zmienił taktykę. Wszedł na scenę i stanął tyłem do zebranych kawalerów. Zamachnął się i wyrzucił krawat. Wśród zebranych dało się słyszeć chichoty więc odwrócił się zainteresowany. Sam zaczął się śmiać widząc głupią minę Blacka trzymającego w rękach jego weselny krawat.
-Powiedz mi o szczęśliwy wybrańcze tej pięknej damy- zaczął wokalista wskazując na Cathy- Jak brzmi Twoje imię?
-Syriusz.
-A więc Syriuszu zgodnie z tradycją przyszli małżonkowie muszą zatańczyć.
Bliźniacy zaczęli się śmiać a Remus popchnął swojego przyjaciela w stronę tak samo zdziwionej Riddle’ówny. Łapa pod klepnięciem w plecy od Lunatyka oprzytomniał i poszedł w stronę siostrzenicy uśmiechając się szeroko.
-Pozwoli pani?- zapytał kłaniając się szarmancko z wyciągniętą dłonią.
-Ależ oczywiście miły panie- odpowiedziała Cathy z uśmiechem przyjmując dłoń wuja i postanawiając bawić się w jego grę. Wirowali wdzięcznie na parkiecie w kole utworzonym z gości weselnych.
-Wiesz co zaraz będzie prawda?- zapytał Syriusz
-Pocałunek..?- wyszeptała z przerażeniem dziewczyna, owszem Syriusz jest może i atrakcyjnym mężczyzną ale nie jest na tyle zdesperowana żeby całować się z wujem. Po za tym jest zainteresowana pewnym długowłosym niebieskookim blondynem..
-Nie bój się mała- powiedział Black uśmiechając się figlarnie- Żadna nie żałowała pocałunku ze mną.
-No wiesz co?- oburzyła się brązowooka- Jesteś moim wujem!
-Zostanie w rodzinie- powiedział poważnie a na widok miny dziewczyny zaczął się śmiać- Daj spokój mała to tradycja i nie zamierzam jej łamać, wiem że jestem Twoim wujkiem ale na czarodziejskich weselach nie łamie się tradycji, to sprawa honorowa- powiedział poważnie.
-Nie będę miała później problemów?
-Nie- odpowiedział po czym wymruczał jej do ucha z huncwockim uśmiechem- Po za tym jesteś piękną młodą damą i żaden by się nie oparł pokusie.
Dziewczyna zarumieniła się a Black odchylił głowę do tyłu i zaczął się śmiać. Piosenka dobiegła końca i para stanęła na środku.
-Teraz, żeby tradycji stało się zadość prosimy nową młodą parę o gorący pocałunek.- wykrzyknął wokalista
Valeria widząc zdegustowaną minę swojej córki i uradowaną Syriusza nie wytrzymała i zaczęła się śmiać. Black spojrzał na nią jakby prosząc o pozwolenie a ona kiwnęła głową. Tyle wystarczyło Syriuszowi ujął w swoje dłonie delikatną twarz Catherine i ucałował jej różane usteczka po czym odsunął się od niej na krok.
-Tak krótko?- zapytał wokalista- Myślałem, że Syriusza Blacka wielkiego podrywacza Hogwartu stać na więcej!
Widownia zaśmiała się i zawtórowała mężczyźnie.
-Przykro mi Ben- zwrócił się Black do lidera- Ale nie zamierzam obdarzać namiętnym pocałunkiem własnej siostrzenicy mimo tego, że jest taka piękna- uśmiechnął się łobuzersko a goście weselni otwarli zaskoczeni oczy na to oświadczenie, nieliczni w tym gronie wiedzieli, że Syriusz ma siostrę- Valeria by mnie zabiła, a ja zamierzam trochę jeszcze pożyć.
Cathy zaśmiała się poklepała wujka po plecach i poszła do Blaisa, Zabawa toczyła się dalej.. sobota, 23 kwietnia 2011, caathy.x1
Życzę miłego czytania;) Proszę o szczere komentarze i opinie;)
Caathy.x1 ;-)
Komentarze
2011/05/08 21:30:59
oooomg !! hahaha ten pocałunek mnie rozwalił ! hmm no tak dla takiego podrywacza... warto:D"żadna by nie żałowała":D
hah śmieszy mnie jak dwoje dorosłych ludzi tak sobie słodzi "braciszku" "siostrzyczko" :) ehh szkoda ze Harry i Ron ją zlewaja;/ 2011/06/25 11:04:30
To było chyba zbyt rodzinne, jak dla mnie.
Ale mimo to teksty Syriusza są rozbrajające ;p 2012/02/15 21:15:48
Syriusz mnie rozwala >D Mhwahaha to było dobre" Valeria by mnie zabiła, a ja zamierzam jeszcze trochę pożyć..." xD
|
|
koniec na dzis zmeczyłam sie , miałąm sporo do przeczytania i skomentowania u ciebie z 10 komentarzy
pozdrawiam i zapraszam do siebie na inne blogi
angel