.Czas na zmiany
Blog > Komentarze do wpisu
« Rozdział 11 cz.2
Rozdział 13 »

Rozdział 12
Ostrzeżenie: w tym rodziale znajduje się scenka +18 ;D Zapraszam;p

 

12.

 

Przyjęcie weselne skończyło się około 4:00 nad ranem. Cathy została ulokowana razem z mamą i Blaisem w starym pokoju Percy'ego. Po wzięciu szybkiego prysznica zgasiła światło nad schodami i weszła do sypialni. Pani Riddle spała już na jednym z łóżek odwrócona twarzą do ściany natomiast pan Zabini leżał w samych bokserkach i pogrążony we własnych myślach. Nawet nie zauważył, że dziewczyna weszła już do pokoju.

 

-Nad czym tak rozmyślasz- zapytała zbliżając się do jego łóżka.

-Co? Och.. Nie.. Nic..- powiedział wyrwany z letargu. Wsunął się pod przykrycie a do jego boku przytuliła się brązowooka.

-Nox- szepnął chłopak i w pokoju zapanowała ciemność.

 

Catherine już była na granicy snu gdy przyjaciel postanowił się odezwać.

 

-Rozmawiałaś z Lucjuszem?

-Nie..

-Wahasz się?

-Sama nie wiem- wyszeptała dziewczyna- A jeśli w tym co powiedział Draco było jakieś ziarno prawdy?

-Musisz to z nim wyjaśnić mała- szepnął miękko- Nie dowiesz się jeśli nie zapytasz.

-A co jeśli będzie chciał jednak wrócić do łóżka żony?- zapytała zlękniona

-To postaw mu ultimatum. Albo ty albo ona.

 

Riddle'ówna podniosła się na łokciu i ucałowała chłopaka w policzek.

 

-Dziękuję- powiedziała i ułożyła mu się na piersi. Po chwili oboje już spali.

 

Po drugiej stronie pokoju zszokowana Valeria wpatrywała się szeroko otwartymi oczami w ścianę.

 

 

*

 

Gdy Cathy otworzyła oczy Blaise i jej mama nadal byli pogrążeni we śnie. Dziewczyna delikatnie wyplątała się z objęć przyjaciela i na palcach opuściła pokój, po drodze na ramiona zarzucając zielony szlafrok. Po skorzystaniu z toalety zeszła po schodach do kuchni. W drzwiach jednak zatrzymała się, ponieważ przy stole siedzieli Harry i Ron pogrążeni w rozmowie na temat Quidditcha, jednak gdy tylko przekroczyła próg pomieszczenia przerwali i obserwowali w milczeniu jak podchodzi do szafki i nalewa sobie szklankę wody po czym wraca do stołu i zajmuje miejsce obok Pottera a na przeciw Wesleya.

 

-Hermiono- zaczął Harry- zachowaliśmy się jak świnie..

-Niewątpliwie- wtrąciła dziewczyna

-Zanim najpierw przemyśleć to co nam powiedziałaś zadziałaliśmy pod wpływem emocji..-dodał Ron

-Czyli jak zawsze.- powiedziała Cathy przyglądając się swoim paznokciom

-Jest nam strasznie głupio, że Cię tak potraktowaliśmy- mówił dalej Harry jakby wcale nie zwracając uwagi na jej wtrącenia.

-I powinno być..

-Ale chcielibyśmy prosić o wybaczenie- zakończył Ron robiąc minę zbitego psiaka.

-To się już więcej nie powtórzy- kontynuował Harry- Będziesz zawsze miała w nas oparcie.

-Tak.- Ron kiwał entuzjastycznie głową.

-Wybaczysz nam?- zapytali błagalnie

-Tylko proszę nie każ nam chodzić na herbatki do swojego ojca bo tego nie przeżyje- wyjęczał Ron uderzając głową w stół.

 

Catherine już nie wytrzymała i wybuchła śmiechem.

 

-Ech chłopaki- zaczęła ocierając łezkę z oka- Wybaczę wam ale nie chcę żeby to się kiedykolwiek powtórzyło. Nie macie pojęcia jak się czułam dowiadując się że jestem córką Gada a później jeszcze najlepsi przyjaciele odwrócili się ode mnie wtedy kiedy ich najbardziej potrzebowałam.

-Przepraszamy Hermiono- powiedział Harry i przytulił dziewczynę- Obiecujemy, że będziesz w nas mieć zawsze oparcie.

-Tak- potwierdził Ron- A jak by mi się zapomniało to przywal mi w głowę, żeby przypomnieć.

 

Przyjaciele zaśmiali się na to stwierdzenie. Cathy okręciła się i spojrzała na zegar.

 

-O cholera 12:00!- wykrzyknęła- Przepraszam chłopaki ale muszę budzić mamę i Blaisa i musimy iść.

-Co? Szkoda- posmutniał Wesley.

-Zobaczymy się jeszcze w te wakacje- powiedziała dziewczyna po czym ucałowała przyjaciół w policzki i uciekła na górę.

 

 

*

 

Pół godziny później cała trójka zbiegała po schodach. W kuchni zastali już panią Wesley szykującą posiłek. Gdy zobaczyła kto wchodzi przerwała i zapytała

 

-Już nie śpicie? Siadajcie, zaraz będzie posiłek.

-Nie trzeba pani Wesley- powiedziała Cathy- My musimy już iść.

-Mogłabyś Molly podziękować za wspaniałą zabawę młodej parze? Bo my już naprawdę nie mamy czasu żeby czekać..

-Dobrze- powiedziała gospodyni i uśmiechnęła się- Miłego dnia moi drodzy- ucałowała całą trójkę w policzek po czym wyszli na podwórze.

-Żeby taki był- wyszeptała Valeria.

 

Za bramą zatrzymali się.

 

-Możesz wracać do siebie- powiedziała brązowooka zwracając się do Blaisa.

-Jesteś pewna?

-Tak- odpowiedziała i wtuliła się w niego- Dam Ci znać jak będzie po rozmowie- ucałowała policzek przyjaciela i odsunęła się na odległość jednego metra.

-Do widzenia pani Riddle- powiedział chłopak i zniknął z trzaskiem.

 

Matka i córka spojrzały na siebie niepewnie po czym również zniknęły. Aportowały się przed bramą swojej rezydencji i powoli zaczęły kierować się ku drzwiom. Gdy znalazły się w holu tak jak się tego spodziewały Voldemort w swej ludzkiej postaci już czekał, oparty o ścianę na przeciw drzwi w palcach obracając swoją różdżkę.

 

-Witam moje kobiety- zaczął ironicznie się uśmiechając- Wreszcie postanowiłyście zaszczycić mnie swoją obecnością. Jak miło -gdy nie odpowiedziały mówił dalej zbliżając się do nich niczym drapieżnik do swojej ofiary- Nie macie mi nic do powiedzenia? Gdzie byłyście ostatniej nocy.

-Nie Twoja sprawa- warknęła dziewczyna i od razu tego pożałowała bo przez silny policzek znalazła się na podłodzę.

-Oj, oj kochana córeczko zła odpowiedź- zaszydził i zbliżył się do Valerii łapiąc ją pod brodę- A ty najdroższa żono nie masz mi nic do powiedzenia?

 

Valeria hardo patrzyła mu w oczy i pokręciła głową.

 

-To trzeba Cię jakoś zmusić nie uważasz?- obrócił jej głowę tak żeby patrzyła na ich córkę po czym wycelował w dziewczynę różdżką- Crucio!

 

Cathy zagryzła wargę, żeby nie dać mu tej satysfakcji i nie krzyczeć a Valeria tylko patrzyła na to przerażona nie mogąc wykrztusić słowa. Wreszcie otrząsnęła się z szoku gdy przez hol przeszedł rozdzierający gardło krzyk nastolatki.

 

-Stop!-wykrzyknęła pani Riddle a po jej policzkach popłynęły łzy- Byliśmy na weselu u Wesleyów.

-U tych zdrajców krwi?- zaszydził Tom

-Tak!

 

Riddle zaśmiał się szyderczo i puścił żonę, która korzystając z okazji chciała podbiec do leżącej na podłodze i ledwo dychającej córki. Zdążyła zrobić tylko jeden krok gdy poczuła stalowy uścisk na nadgarstku.

 

-Nie, nie, nie kochanie- powiedział do niej Gad, tak jak do małego dziecka- Ty idziesz ze mną teraz do sypialni.

-Ale Tom..- wyjęczała Valeria- Muszę jej pomóc..!

-Nie! Nie było Cię w nocy to TERAZ idziemy do sypialni a Catherine zostawimy tutaj, może się wtedy nauczy, że mi się nie przeciwstawia- to powiedziawszy złapał czarnowłosą kobietę i zaciągnął na piętro do ich sypialni.

 

 

 

-Trzepotek!- wyszeptała dziewczyna drżącym głosem

-Panienka wzywała?- zapytał skrzat zjawiając się przed swoją panią, w połowie ukłonu zamarł widząc w jakim jest stanie- Panienko co się panience stało?

-Trzepotku przetransportuj mnie do mojej sypialni- powiedziała

 

Skrzat tylko skinął główką i po chwili była już u siebie na łóżku.

 

-Coś jeszcze Trzepotek może dla panienki zrobić?

-Przynieś mi postcruciatus, eliksir wzmacniający i gorącą czekoladę.

-Tak jest panienko!- wykrzyknął skrzat i zniknął.

 

Po chwili pojawił się znów i odłożył eliksiry i kubek gorącej czekolady na szafkę przy łóżku.

 

-Coś jeszcze dla panienki zrobić?

-Dziękuję, na razie wszystko..- skrzacik ukłonił się i zniknął.

 

Dziewczyna trzęsącymi się rękoma odkorkowała eliksir na działanie Cruciatusa i duszkiem wypiła a zaraz za nim wzmacniający. Po tej dawce od razu poczuła się lepiej. Wzięła kubek w obie dłonie i zaczęła wolno pić delektując się smakiem. Po opróżnieniu całego kubka w ogóle nie czuła jakoby była potraktowana zaklęciem torturującym. Wzięła książkę poleconą jej przez Jeny (jakiś romans) i wyszła do ogrodu. Cały dzień spędziła na powietrzu pogrążona w lekturze od czasu do czasu spoglądając na drzwi patrzeć czy aby matka nie wychodzi. Koło 20:00 dziewczyna zgłodniała więc postanowiła iść po coś do kuchni jako, że na kolację się spóźniła. Weszła do domu tylnymi drzwiami i wchodząc do holu stanęła jak wryta. Było w nim jakieś 100 postaci odzianych w czarne długie peleryny i białe maski. Śmierciożercy! Patrzyła jak formują się w dziesięcioosobowe grupki i jedni po drugich znikają za pomocą świstoklika.

 

-Nie martw się już niedługo ty z nami pójdziesz.- usłyszała ironiczny głos za sobą. Voldemort zaśmiał się na jej przerażoną minę.

Dziewczyna czym prędzej udała się do jadalni, w której zastała już matkę.

-Dobry wieczór- przywitała się z nią, otwierała już usta żeby zapytać o jej samopoczucie gdy kobieta jej przerwała.

-Cathy, kochanie zjedz teraz- pokazała na posiłek, który dopiero co się pojawił- Tak samo ja jak i ty nie jadłam kolacji więc po posiłku możemy porozmawiać, dobrze?

-Dobrze mamo- odpowiedziała grzecznie i zajęła się jedzeniem

 

Po kolacji udały się do salonu gdzie czekała już dla nich herbata i ciastka.

-Jak się czujesz?- zapytała pani Riddle.

-Dziękuję, dobrze.- odpowiedziała córka- Trzepotek przeniósł mnie do pokoju i podał odpowiednie eliksiry.

-Kochany skrzat.- odetchnęła z ulgą Valeria.

-A ty mamo?- zapytała niepewnie Cathy- Nie zrobił Ci krzywdy?

-Co? Och nie..- odpowiedziała z uśmiechem czym zdziwiła córkę- Tom jest cudownym kochankiem, mimo iż dzisiaj był zły nie zrobił mi krzywdy.

-Ee.. Dobrze..?- powiedziała zszokowana brązowooka.

 

Pani Riddle zaśmiała się i po chwili obydwie i matka i córka były pogrążone w rozmowie na temat wczorajszego wesela. Około 23:00 w salonie pojawił się Czarny Pan w swej gadziej postaci. Dziewczyna postanowiła się szybko zmyć więc powiedziała 'Dobranoc' i uciekła do pokoju. Tam rzuciła się na sofę i zamyśliła. Gdy na zegarze był kwadrans po 23 podeszła niepewnie do kominka.

 

-A co mi tak- szepnęła do siebie po czym wzięła garść proszku Fiuu z gzymsu- Malfoy's Manor apartament Lucjusza Malfoya

 

Wyszła z kominka do sypialni urządzonej w ślizgońskiej zieleni. Właściciela nigdzie nie było ale dało się słyszeć szum lejącej się wody z łazienki. Oparła się o kominek i postanowiła poczekać. Po jakimś czasie woda ucichła więc wyprostowała się i z coraz większym zdenerwowaniem wpatrywała się w drzwi od łazienki, z których po chwili wyszedł wysoki umięśniony blondyn tylko w samym ręczniku na biodrach. Na początku jej nie zauważył rozczesując swoje długie włosy więc postanowiła dać mu znać o swojej obecności i odkaszlnęła.

 

-Cathy..- wyszeptał patrząc na nią zszokowany.

-Przysięgasz, że to co mówił Draco to nie prawda?- zapytała cichutko zbliżając się do niego

-Przysięgam..

-Nie chcę być drugą, jeżeli ja będę w Twoim łóżku żadna inna nie może być, ponieważ jestem cholernie zazdrosna oraz jeżeli ja będę Twoją ty będziesz mój- wyszeptała przejeżdżając ręką po jego nagim torsie na co zadrżał- Żadnej Narcyzy mimo, że jest Twoją żoną i żadnej innej. Rozumiesz?

-Tak.

-Piszesz się na to?

 

Na to pytanie dziewczyna nie uzyskała odpowiedzi tylko została przyciśnięta do nagiej klatki piersiowej i namiętnie pocałowana. Odpowiedziała mężczyźnie na pocałunek i po chwili ich stęsknione siebie języki walczyły o dominację. Lucjusz drażnił koniuszkiem języka podniebienie Cathy na co jęknęła mu w usta. Blondyn uniósł nastolatkę delikatnie i po chwili leżał już nad nią na łóżku. Panna Riddle przejechała paznokciami po całej długości jego pleców, za co została nagrodzona jękiem, i zrzuciła ręcznik na podłogę tak że mężczyzna był już nagi. Złapała w swoje dłonie jego jędrne pośladki i zaczęła je masować. Lucjusz zirytowany tym, że jego kochanka nadal ma tyle na sobie wziął różdżkę z szafki nocnej i jednym zaklęciem ją rozebrał. Jedną ręką zaczął drażnić jej łechtaczkę natomiast drugą zajął się jej lewą piersią. Oderwał się od jej ust i językiem zaczął kręcić kółeczka wokół jej brodawki. W pewnym momencie jęknął, ponieważ Catherine w swej złośliwości ścisnęła jego twardniejącą erekcję.

 

-Lucjuszu..

-Tak?

-Zerżnij mnie!- wyjęczała a członek Blondyna pobudził się o ile to możliwe jeszcze bardziej- Mocno i szybko.. Nie marnuj dzisiaj czasu na grę wstępną.

-Jak sobie życzysz- Malfoy wziął różdżkę, wyciszył i zamknął pokój po czym ustawił swojego członka w wejściu dziewczyny.- Jesteś pewna czego żądasz?- zapytał unosząc brew w ironicznej minie.

-Tak!!

 

Lucjusz drugi raz nie pytał tylko mocno wszedł w dziewczynę tak, że wygięła plecy w łuk. Brutalnie, raz zarazem wchodził w nią palcem drażniąc jej łechtaczkę na co jęczała coraz głośniej. Cathy złapała go za szyję i przyciągnęła do brutalnego pocałunku. Kąsali się po wargach tak, że w ustach poczuli metaliczny smak krwi. Dziewczyna unosiła biodra do góry wychodząc na przeciw brutalnym pchnięciom, raz za razem było słychać uderzanie ciała o ciało oraz głośnych jęków obu kochanków. Dziewczyna wgryzła się mocno w ramię Lucjusza i przejężdzając paznokciami po jego plecach aż do krwi doszła jęcząc jego imię. Mężczyzna pchnął jeszcze parę razy i wytrysnął do wnętrza dziewczyny po czym opadł na nią. Cathy jako, że już trochę oprzytomniała zaczęła gładzić jego długie blond włosy. Malfoy senior uniósł się na łokciach i delikatnie pocałował Riddle'ówne po czym wysunął się z niej i położył obok. Dziewczyna ułożyła się na jego piersi a on przytulił ją mocno do siebie. Oboje byli mokrzy od potu ale to im nie przeszkadzało.

 

-Dobranoc- szepnęła Cathy

-Dobranoc- odpowiedział Lucjusz przykrywając oboje kołdrą.

środa, 04 maja 2011, caathy.x1
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »
Życzę miłego czytania;) Proszę o szczere komentarze i opinie;) Caathy.x1 ;-)
Dodaj komentarz »
Komentarze
lady.moon
2011/05/04 15:13:33
wybacz , że na wstępie wytknę ci błąd ale: " motu"? czy "potu" :D:D musiałam. więcej jednak niczego nie zobaczyłam. Cudnie mrrr Lucuś:D ten facet działa mi na sex i urodę:D:D Nowy rozdział jest szybko :D:D cóż..... Cathy dość szybko wybaczyła tym dwóm pomieszańcom. :D Ohh....czekam na nexta i życzę weny:)
-
caathy.x1
2011/05/04 17:48:47
Tak rzeczywiście to miało być 'potu' ;D Już poprawiłam, dzięki;)
-
angelina23
2011/05/04 18:09:24
scenka + 18 barzdo mi sie podobała, bardziej niz poprzednie. miała w sobie to coś. voldi pozostał prawdziwym soba wiec punkt dla ciebie, pozytywnie mnie zaskoczył choc ta zabranie żony do łóżka było nie za barzdo w jeego stylu moim zdaniem
angel
-
lolciaa1818
2011/05/08 21:38:49
Najlepszy tekst tego bloga !
"-Tylko proszę nie każ nam chodzić na herbatki do swojego ojca bo tego nie przeżyje- wyjęczał Ron uderzając głową w stół." haha biorąc pod uwagę zaistniała sytuację!
ale oczywiście :P scena +18 i już czwarty komentarz :D
hehe


hmmm ahhh normalnie ich scena /Lucka i jej/ była niezła prosze Cie pisz i wiecej scen z ich rozmów! chce poczytać o nich.

Kurde... jej mama wszystko slyszałam wszystko...

co teraz??

pfff Voldi 0.0 kretyn !
-
cyzia94
2011/06/25 11:08:04
OMG. Valeria wie o Lucku. 0.0 Nieźle namieszałaś.
Ale matka rozmawiająca z córką o życiu łóżkowym z ojcem to lekka przeginka xD
To ultimatum mi się nie spodobało. Lubię Cyzię, a tamten skok w bok był pewnie po pijanemu ;p Jednak patrząc z drugiej strony, Lucuś nie odpowiedział na pytanie Herm, więc polemizować można ;p
-
mlodzia113
2012/02/15 21:25:19
fiu fiu To będzie się działo.... Idę dalej xD
Dodaj komentarz »
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog