|
Blog > Komentarze do wpisu
Rozdział 18 cz.2
część druga
-Oni nadal tu patrzą – wysyczał Draco przez zęby. -Kto? - zainteresowały się dziewczyny. Malfoy wskazał na nich podbródkiem. Leżeli parę metrów od nich. Wszyscy trzej tak samo umięśnieni, albo raczej napakowani. Umięśnieni byli Draco, Luke i Blaise. Mięśniaki gdy zobaczyli, że dziewczyny patrzą w ich stronę oblizali lubieżnie usta. -Zróbcie coś – poprosiła piskliwym głosem Amy -Nie bój się mała – wyszeptał do niej brat – Nie damy was skrzywdzić. -Wasze słowa ich chyba nie odstraszą – zauważyła Cathy przyglądając się tamtym kątem oka. -To co mamy zrobić? - zapytał Draco -Udawajcie ich facetów – zaproponował Luke – Blaise będzie Cathy a ty Draco, Amy. -A ty? - zapytała Amelia. -Nie przesadzaj – żachnął się - Jestem Twoim bratem, nie będę zbyt przekonywujący. -Ale jest jeszcze Cathy, więc... -Skończ! - uciął – Smoku obejmij ją. Draco bez sprzeciwów przyciągnął do siebie czarnowłosą. Riddle'ówna podniosła się na łokciach i przyjrzała Zabiniemu. Nie umiała zidentyfikować jego miny, ale czuła że coś przed nią ukrywa. Westchnęła ciężko i szepnęła do niego. -Chcesz tego? -Yyy... Co? - Blaise wyrwał się z zamyślenia. -Zapytałam, czy chcesz bo jeżeli nie, to wymyślimy coś innego. -Nie trzeba – wyszeptał miękko i pogładził palcem jej policzek. Dziewczyna uśmiechnęła się ciepło i pocałowała „swojego chłopaka” w czubek nosa. -Kochanie, nasmarujesz mnie olejkiem? - zapytała głośniej, niż by trzeba aby trzech mięśniaków ją słyszało. -Oczywiście kotku. - odpowiedział jej. Draco, Luke i Amy przyglądali się im z rozbawieniem. Diabeł odebrał od Cathy tubkę i wylał trochę olejku na jej brzuch. Zaczął rozsmarowywać począwszy od piersi. Leżał na boku, ręką przytrzymując głowę, więc wolną miał tylko jedną ale jemu to wystarczyło. Zaczął gładzić i ugniatać na zmianę jedną pierś, by następnie uszczypnąć stwardniałego sutka. Catherine odrzuciła głowę do tyłu i jęknęła cichutko. Blaise przejechał palcem do drugiej piersi i poświęcił jej tyle samo uwagi co pierwszej. Wiedział, że dla Cathy nie znaczyło to tyle samo co dla niego ale nie przejmował się tym. Cieszyła go ta chwila i to, że z gardła brązowookiej ucieka coraz więcej jęków. Postanowił sprawdzić na jak dużo mu pozwoli. Obrysował palcem kontury jej tatuażu, przez co dojechał aż do linii bioder, zjechał niżej do jej wydepilowanego łona. Cathy poczuła jak palec przyjaciela drażni jej łechtaczkę. Nie panowała nad dźwiękami wydobywającymi się z jej gardła. Przekręciła głowę w bok i z pod półprzymkniętych powiek dostrzegła trójkę arystokratów, którzy byli tak samo podnieceni, oglądaniem tego, jak ona. Poczuła też, jak nabrzmiały członek Blaisa wbija jej się w udo. Jęknęła głośnej gdy jeden palec Diabła znalazł się w jej wnętrzu. Spojrzała w drugą stronę i zobaczyła, że wszyscy trzej mięśniacy onanizują się patrząc na nią. -Blaise... - wyszeptała przerażona, pobudzenie od razu opadło. -Cathy? - zapytał, a gdy zobaczył jej pełne strachu spojrzenie sam się przeraził – Cathy, ja nie chciałem...Wybacz... Poniosło mnie... Amy, Luke i Draco nie wiedzieli o co chodzi, dlaczego czarnowłosy przeprasza pannę Riddle. -Nie o to chodzi – przerwała mu szeptem – Zabierz mnie stąd. -Ale kochanie, co się dzieje? - zaniepokoił się Blaise. Przyjaciele również zaniepokoili się, widząc zachowanie dziewczyny. -Blaise...- wyszeptała – Oni się zaspakajali patrząc na mnie... A ta żądza w ich oczach... Boje się... -Wracajmy – podjął decyzje Luke. Podnieśli się i szybko ruszyli do lasu. Po drodze dziewczyny narzuciły na siebie sukienki, a chłopcy wciągnęli spodnie. Lucas szedł pierwszy, za nim Blaise tuląc Cathy a na końcu Draco, trzymając za rękę Amelię. Nagle panna Lestrenge poczuła szarpnięcie za rękę i po chwili była w mocnym uścisku jednego mięśniaka, drugi i trzeci szybko złapali Draco za ramiona, obezwładniając go tym samym. Dziewczyna pisnęła przerażona. -Zostawcie ich – wysyczał Blaise, przytulając mocniej Catherine. Niezauważony przez napastników Luke szybko zakradał się za tego trzymającego Amy. Dał znak Diabłu, żeby grał na czas. -A ty chuderlaczku co możesz nam zrobić? - zadrwił z niego, jeden z osiłków trzymających blondyna. -Więcej niż możesz sobie wyobrazić – powiedział – Zadarliście z niewłaściwymi ludźmi. Trzej mężczyźni zaczęli się śmiać, lecz ten trzymający Amelię zaraz przestał gdy poczuł, że coś ostrego wbija mu się w szyje i usłyszał zimny szept. -Zostaw moją siostrę – a gdy mięśniak nie uczynił nic, usłyszał tylko – Crucio! Cathy i Blaise szybko wyciągnęli swoje różdżki i obezwładnili dwóch osiłków trzymających Malfoya. Trzeci zemdlał z bólu. Amy wtuliła się w brata. -Chodźmy już – wyszeptała. -Czekajcie – odezwała się cicho Cathy, podeszła do nieprzytomnego i wycelowała w niego różdżką – Oblivite! - powtórzyła tę operację jeszcze dwukrotnie. W drodze do obozowiska powiedziała do znajomych -Myślę, że nie powinniśmy mówić o tym dorosłym. Przyjaciele przytaknęli jej i resztę trasy pokonali w milczeniu. Gdy przyszli, dziewczyny od razu poszły pod prysznice, jakby chciały zmyć z siebie bród spojrzenia trzej mięśniaków. Później zeszły do salonu. -To co robimy? - zapytała Amy -Jak chcesz to idź do chłopaków, ja wezmę coś z domku dorosłych i przyrządzę mugolski obiad. Nie za bardzo znam się na czarodziejskich potrawach -Pomóc Ci? -Nie musisz – zaśmiała się Cathy. Razem wyszły z domku. Amy udała się do chłopaków a brązowooka do mieszkania opiekunów. Drzwi otworzyła jednym, prostym „Alhomora”. Zabrała to co potrzebowała i wróciła do siebie. Gdy rosół już był prawie gotowy a mięso smażyło się na patelni rozsiewając cudowny aromat, do kuchni weszła Amelia z Draco, Lucasem i Blaisem. -Mmm... Co tu tak pięknie pachnie? - zapytał Diabeł i zajrzał przyjaciółce przez ramię – Cathy jesteś mistrzynią! Dziewczyna zaśmiała się na to stwierdzenie i wstawiła wodę na makaron. Potem spojrzała na zegarek. Wskazywał 16:15. -Jak myślicie, o której wrócą? -Nie wiem – Lucas wzruszył ramionami. Chwilę później usłyszeli. -Draco! - to był głos Narcyzy -Tutaj matko – zawołał wychylając się przez okno. -Co tak pachnie? - zapytała pani Malfoy wchodząc do kuchni. -Obiad Narcyzo – powiedziała brązowooka z uśmiechem – Zaraz podam, tylko niech chłopcy uszykują stoły na dworze. -Chłopcy, słyszeliście? - zawołała na nich blondynka. Luke, Blaise i Draco niechętnie podnieśli się z siedzeń. Lestrenge wylewitował stół a Malfoy i Zabini krzesła. Amy w tym czasie sprawdzała razem z Brooke, czy teren jest czysty od mugoli. Po obiedzie odezwała się Valeria. -To było pyszne córeczko. Gdzie się tego nauczyłaś? Dziewczyna zmieszała się troszkę. -Nauczyła mnie tego mugolska gosposia, Gertruda. -Należą jej się kwiaty – zaśmiała się Narcyza -Oj, chyba nie tylko – zawtórowała jej pani Riddle, po czym powiedziała – No to teraz chłopcy, bez żadnych sprzeciwów posprzątają. Wieczorem Lucjusz poruszył temat, o którym piątką nastolatków, miała nadzieję, że już zapomnieli. -Moglibyście nam teraz powiedzieć, dlaczego nie było was na plaży – popatrzył na nich groźnym wzrokiem. -No... Bo my tak jakby skręciliśmy w złą ścieżkę – wyjaśniła niepewnie Amy. -I? - popędził ich ruchem reki. -I trafiliśmy na plażę nudystów – skończył Draco. -Co?! - wykrzyknęła Narcyza – I chyba tam nie zostaliście?! -Tylko chwilę... - powiedziała cicho Cathy. -Catherine! - oburzyła się jej matka – Przecież tam byli nadzy mężczyźni! -Jakbym nigdy fiuta nie widziała – zironizowała dziewczyna. -Cathy! -No dobra, dobra... - uspokoiła ją nastolatka. Towarzystwo roześmiało się. -Macie sukienki na bal? - zmieniła temat Jeny -Bal? Jaki bal? - zdziwiła się panna Riddle. -To ty nie wiesz? - zapytała Malfoy'ówna, a jak koleżanka pokręciła głową powiedziała – Co roku, na ostatni dzień wakacji, w Malfoy's Manor urządzany był bal. Gdy Czarny Pan się odrodził przejął ten zwyczaj, więc od trzech lat odbywa się u was. Dla niego jest to tak jakby koniec roku, a początek nowego. Dlatego jest to takie ważne i wszyscy Śmierciożercy muszą na nim być. Od tych trzech lat my „Młodzi Wybrani” czy tam „Ósemka Wybranych”, otwieramy bal jakimś tańcem. W tym roku jest to walc. -Kto, z kim tańczy? - zaciekawiła się Cathy -Ja z Liz – odezwał się Matt - Brooke z Draco, Jeny z Lukiem i Amy z Blaisem. -Będę wam kibicować z boku – uśmiechnęła się do nich brązowooka. -Kochanie ale ty też tańczysz – odezwała się do niej Valeria. -Co?! -Tańczysz z Evanem Rosierem – powiedział Lucjusz. -Z kim?! -Evan Rosier, lat 31, kawaler, wysoki, ciemna karnacja, czarne włosy, niebieskie oczy – streścił go Lucas. -Dziękuję, że informujecie mnie o tym tak wcześnie – powiedziała z ironią panna Riddle. Przyjaciele roześmiali się z jej miny. -A więc jutro idziemy po sukienki? -zagadnęła Brooke. piątek, 22 lipca 2011, caathy.x1
Życzę miłego czytania;) Proszę o szczere komentarze i opinie;)
Caathy.x1 ;-)
Komentarze
2011/07/23 13:12:20
Khym, khym. Jakoś niefajnie. Cat najpierw mówi coś o tym, że się boi owych mężczyzn, a później do własnej matki z hasłem : a co ja f.... nie widziałam? ;/
Coś czuję, że Rosier nie będzie tylko i wyłącznie partnerem na balu. ^^ ( uwielbiam ustawiane małżeństwa :D ) Pozdrawiam ;) |
|
hm. co do Evana. no to ma przejebane haha
hmmm. szkoda ze tak ucięłaś te scenę;p mogłaś popchnąć ich do seksu :D
no ale :D to tylko tak mi się nasunęło. Fajnie napisane jestem z ciebie dumna.!!
:D i czekam na kolejny rozdział:*
zapraszam pozostałych na one-shout2.blog.onet.pl ;)