|
Blog > Komentarze do wpisu
Rozdział 20 cz.2
ostatnio coś za bardzo sie rozpisuje;/;D
***
Po zdaniu szczegółowej relacji Liz, co zajęło prawie dwie godziny, zaczęły się szykować na imprezę. Gdy Snape'ówna była w wannie, Riddle'ówna nadal czerwona, próbowała się otrząsnąć po pytaniach przyjaciółki. Cathy była trochę zdziwiona, ponieważ nie podejrzewała zawsze opanowanej, córki Mistrza Eliksirów, o zachowanie godne Jeny na widok dużej ilości sklepów z ubraniami. Zaśmiała się sama z siebie na to określenie.
Tymczasem w domku opiekunów trwała zagorzała dyskusja. -Myślę, że to jest dobry pomysł. - wyraziła swoje zdanie żona Czarnego Pana -A ja uważam, że nie! - warknął Lucjusz – Co może się stać dziewiątce czarodziejom, w tym ósemce pełnoletnim, na plaży pełnej mugoli?! - Lucjuszu proszę, będziemy spokojniejsze... - dalej przekonywała go Narcyza. - Nie! -warknął zimno mężczyzna – Czy ty się dobrze czujesz kobieto?! Mam, Merlin wie ile czasu, stać pod zaklęciem kameleona i obserwować upijających się w sztok nastolatków?! - Właśnie dlatego masz to zrobić! - powiedziała pani Malfoy – Pijani chłopcy są nieobliczalni. - Lu... - zaczęła miękko Valeria – Tam będzie twoja córka, chrześnica, siostrzenica twojej żony oraz córki najlepszych przyjaciół... Poświęć się, poproszę jutro Catherine, żeby przygotowała coś lepszego na śniadanie. - Zapytam jej nawet, czy nie zgodziłaby się zanieść ci go do łóżka – dodała Narcyza, nie zwęszając podstępu kuzynki – Wiem przecież, że raz na jakiś czas, lubisz sobie tam zjeść. - No już dobrze! - warknął
O 20:50 młodzi, dzierżąc ręczniki w rękach i mając różdżki dobrze ukryte, udali się na plażę, nie podejrzewając nawet, że Lucjusz kroczy bezszelestnie za nimi. Gdy wyszli z lasu młodzi czarodzieje, z wyjątkiem byłej panny Granger, rozglądali się ciekawie. Porozwieszane gdzieniegdzie lampiony i mugolski sprzęt grający zaintrygował nawet tępiącego wszystko co mugolskie, Lucjusza. Przy prowizorycznym barze stał David z Mikiem i paroma innymi znajomymi. Gdy zobaczył grupkę stojącą pod lasem, uśmiechnął się do nich i zawołał. - To jest Cathy – przedstawił dziewczynę znajomym – To jest... Yy... Amy? - zapytał jej, na co kiwnęła głową z krzywym uśmieszkiem. - Może lepiej ja to zrobię? - zagadnęła go Malfoy'ówna – Ja jestem Jeny, to mój brat Draco – wskazała na blondyna, na co ten tylko kiwnął głową – Blaise, Brooke, Matt, Liz i Luke. - mówiła wskazując kolejno. - Miło nam poznać – odpowiedział jeden z nich - Mike'a już znacie – wtrącił się David – To jest Josh, Jessica, Victoria, Mark, Michael, Ana i Angela – powiedział i tak jak Jenn wskazywał każdego po kolei.
Zabawa się rozkręcała i Lucjusz obserwował jak coraz więcej nastolatków schodzi się na plażę. Tak jak podejrzewała jego żona, chłopcy i niektóre dziewczęta, więcej siebie wlewali niż tańczyli. Kilka nieco podbitych par, już nawet uprawiali namiętny seks, kilka drzew dalej od Malfoya seniora i niekoniecznie byli to osobnicy płci przeciwnej. Blondyn już od jakiegoś czasu obserwował Cathy i Amy. Dziewczyny właśnie wygrzewały się w bikini koło ogniska, ponieważ chwilę wcześniej były w wodzie. Tatuaż na brzuchu panny Riddle wywołał niezłe poruszenie, niektórzy nawet byli na tyle bezczelni, by spytać czy mogłaby ściągnąć górę, żeby mogli zobaczyć w całości. Lucjusz zaczął uważnie przyglądać się dwóm młodzieńcom, którzy już z paroma dziewczynami odbywali już stosunek między drzewami, a teraz bezczelnie wlepiali swe oczy w półnagie arystokratki przy ognisku. Chwilę później obie nastolatki, wesoło rozmawiając, wstały i skierowały się w stronę dzikiej plaży, a dwóch napaleńców ruszyło za nimi. Lucjusz zaklął szpetnie i podszedł do syna, który aktualnie rozmawiał z Blaisem. -Draco – syknął mu do ucha, na co ten podskoczył – Nie wariuj! - szepnął mu – Masz różdżkę? - Malfoy junior skinął głową, a Blaise miał coraz bardziej zdezorientowaną minę – Cathy i Amy poszły same w kierunku dzikiej plaży, a jakiś dwóch pijanych chłopaków ruszyło za nimi. Idziesz ze mną, a ty Blaise... - zwrócił się do czarnowłosego - ... weź Luke'a i pilnujcie Brooke i Jeny! O Liz nie muszę się martwić, bo Matt nie spuszcza z niej oka. Na co jeszcze czekasz?! - warknął na niego – Idź! Pociągnął syna za łokieć i ruszyli śladem panny Riddle i Lestrenge. Gdy tam dotarli, dziewczyny moczyły sobie nogi w wodzie, a pijana dwójka właśnie się do nich zbliżała. Draco rzucił na siebie kameleona i cicho zbliżyli się do czterech postaci. - Cześć dziewczyny. – przywitał się chłopak o ciemnobrązowych włosach – Jestem Greg, a to mój przyjaciel Thomas – wskazał na chłopaka o blond lokach na głowie. - Odkąd tylko weszłyście na plaże, rzuciła nam się w oczy wasza nieziemska uroda. - odezwał się ten drugi - Każdej to mówicie? - zapytała z ironią córka Czarnego Pana - Yyy... Co? - zabłysnął elokwencją Thom - To, że możecie dać sobie spokój – powiedziała Amy, uśmiechając się uśmiechem godnym jej matki – Nie polecimy na tanie flirty. W jednej chwili Greg doskoczył do Riddle'ówny i wykręcił jej boleśnie rękę. - Jeszcze żadna laska nie dała nam kosza i wy również nie będziecie inne! - warknął na nią - Choćbyśmy mieli zrobić to siłą. - dodał Thomas unieruchamiając Amelię - Myślę panowie, że jednak tego nie zrobicie – dało się słyszeć zimny, mrożący krew w żyłach szept, a za pijanymi nastolatkami pojawili się dwaj blondyni. - Co...? Wy...? Jak...? - zapytał zdezorientowany brązowowłosy - Puśćcie nasze damy – wysyczał Draco - My je pierwsi znaleźliśmy. – powiedział blondyn pijackim bełkotem – Znajdźcie sobie inne! - Widać nie cenicie sobie życia – wycedził Lucjusz Dwoje tubylców prychnęło. Thomas zamierzał znów coś powiedzieć, ale przerwał mu głośny jęk bólu. To Greg coraz mocniej wykręcał rękę pierworodnej Lorda Voldemorta. Malfoyowie dłużej nie czekali i obezwładnili pijaków. Cathy znalazła się w ramionach starszego mężczyzny, a Amy wskoczyła na ręce Draconowi. - Jak mamy ich ukarać? - zapytał Malfoy senior pań, a gdy te wzruszyły ramionami rzucił na hawajczyków proste zaklęcie, które powodowały zanik erekcji. - To dla takich męskich dziwek jest najlepsze... - mruknął i rzuciwszy na siebie i Cathy kameleona ruszył w stronę obozu, Draco szybko poszedł w jego ślady. Podczas wędrówki Amy zasnęła na rękach Smoka, co było raczej na rękę Lucjuszowi. - Synu? - zatrzymał się w cieniach drzew, gdy ujrzał pogrążone w rozmowie Valerie i Narcyzę, przed ich domkiem. - Tak ojcze? - Dasz mi piętnaście minut? - zapytał - Oczywiście – odpowiedział młody Malfoy Cicho zakradli się do domku dziewczyn i weszli przez kuchenne okno, żeby kobietą, które widziały frontowe drzwi, nie wydawało się dziwne, że samoistnie się otwierają. Draco skierował się do pokoju Amy, a Lucjusz z Cathy na rękach do pokoju tej drugiej, dzielonego z Liz. Za drzwiami zdjął z nich kameleona i zapytał zimno. - Gdzie były wasze różdżki? Speszona dziewczyna odchyliła górę od biustonosza i z ukrytej, specjalnie powiększonej kieszonki, wyciągnęła podłużne drewienko. - Dziewczyno! - warknął na nią – To jest twoja broń! I właśnie do tego masz ją używać! Masz się bronić! - Przepraszam... - szepnęła spuszczając głowę - Mała... - westchnął Malfoy senior – Nie mnie masz przepraszać. Weź to za przestrogę... Co by było, gdybym z Draconem tam nie dotarł? - Dziękuję... - powiedziała, po czym podeszła do mężczyzny i go delikatnie pocałowała. Gdy się odsunęła, spojrzała na niego z figlarnym uśmieszkiem i zapytała. - Czy piętnaście minut starczy na szybki numerek? niedziela, 07 sierpnia 2011, caathy.x1
Życzę miłego czytania;) Proszę o szczere komentarze i opinie;)
Caathy.x1 ;-)
Komentarze
2011/08/08 14:54:11
A, zapomniałam. Dziękuję, że piszesz HG/LM, bo czegoś takiego szukałam (ile można HG/SS), a w gruncie rzeczy takich fików jest mało.
P.S. Pierwsza!!! 2011/08/13 08:09:52
No, już jest trochę lepiej ;D
Wrócę jeszcze do poprzedniej części; to, że młodzież dowiedziała się o romansie Cathy i Lucka pewnie jeszcze namiesza ;p Bardzo fajnie, lekko napisane. I akcja zwolniła. A ja chcę już ten bal u Czarnego Pana! Pozdrawiam ;) |
|
Co do minusów, to nie podobał mi się za bardzo początek. Dosyć naiwny. Dalej Voldemort. To bardzo ciekawa postać, a Ty uprościłaś go do jakiegoś chama-brutala. A przecież został najgroźniejszym czarodziejem swoich czasów głównie dzięki sprytowi i przebiegłości. Której u Ciebie w ogóle nie widać.
Trochę przeraziło mnie na początku, że wszystkich dorosłych sparowałaś i dorobiłaś im dzieci;p Ale w sumie to całkiem niezły pomysł, jak się później okazuje.
Bardzo fajne sceny erotyczne. Zwłaszcza ta ostatnia na plaży. Zresztą, Lucjusz i Hermiona są bardzo bezczelni i się zbytnio nie ukrywają z tym, co do siebie czują. Ciekawe, kiedy dowie się o tym Czarny Pan, Narcyza i reszta. Bo mam wrażenie, że to tylko kwestia czasu:)
W sumie nie podobało mi się, że Narcyza tak łatwo dała się nabrać Luke'owi. W końcu żyje w takim środowisku, że powinna nauczyć się być podejrzliwą. Chociaż sama scena miłosnego wyznania napisana była bardzo śmiesznie:P
Duuuuuużo błędów stylistycznych, interpunkcyjnych i trochę ortograficznych. Stanowczo przydałaby by się beta (polecam się;p).
Podsumo, wszystko sprowadza się do tego, co powiedziałam na początku: są błędy, ale mimo to jest całkiem fajnie;p
pzdr i życzę Weny
Kislorod
P.S. Dodaję do linków